Category Archives: My z Warszawy

WIZYTA DROBIU

Usiadł przy stole… posadził indyczkę na krześle i zamówił dwie pół czar­ne. Indyczka wydawała z siebie głośne dźwięki. — Marianno — mówił Witkowski — ja cię rozumiem, ale nie denerwuj się. Ci, co tu siedzą wkoło nas, też są ludzie,

CIASTA I WOJNA

W roku 1939 rozpoczął się dla Warszawy okres he­roiczny. Trwał lat kilkanaście: wojna, okupacja, po­wstanie, ostateczne zniszczenie, powrót ludności i ży­cie na gruzach, odbudowa. Historia ma swoje rozdziały patetyczne, szczególnie w takich miastach, jak stolica Polski. Druga wojna światowa jest księgą

RÓŻNE SPOJRZENIA NA HISTORIĘ

Różne więc mogą być spojrzenia na historię. Po­przez fakty militarne czy wydarzenia lub dokumenty polityczne — a także przez małe sprawy zwyczajnego człowieka: jadłospisy w restauracjach, rozkłady jazdy kolei, statystyki izb przyjęć w szpitalach. Jedną z ta­kich małych miar wypadków

KOLEJNY Z RODU

Dużo wody w Wiśle upłynęło i wiele się w Warsza­wie wydarzyło od chwili postawienia w cukierni przy Nowym Swiecie suto rzeźbionego bufetu z czarnego drewna. Wypadki zagęściły się dramatycznie w latach ostatniej wojny. We wrześniu Jerzy poszedł na front, cukiernię

ZEGAR Z KUKUŁKĄ

W roku 1946 wnę­trze cukierni przerobiono według projektu Tadeusza Gronowskiego, a już w dwa lata później Blikle po­wrócił — dzięki swojej energii a także przyznanym mu kredytom — na tradycyjne miejsce na Nowym Swiecie. W salce, gdzie dzisiaj na Nowiku odbywa

POWIĄZANIA GOSPODARZA

Dokumenty duchowo-intelektualnych powiązań gospodarza są uzupełnione świadectwami jego tężyzny fizycznej: dy­plomami sportowymi. Nad biurkiem, w ramkach, wisi fragment wiersza pióra właściciela cukierni, w któ­rym autor wzywa na pomoc duchy swoich ojców. Widać apel nie pozostaje na ogół bez echa, bo Blikle

PO MYŚLI RODU

Nie wszystkie wszakże sprawy zdołano załatwić po myśli cukierniczego rodu. W albumach rodzinno-firmowych, gdzie znajdują się zdjęcia, listy, stare rekla­my itp. wlepiono zupełnie drobny wycinek z gazety: ogłoszenie o publicznej dyskusji nad rozprawą doktor­ską magistra Andrzeja Bliklego. Nie ma co

NIE SAMYM CHLEBEM ŻYJE CZŁOWIEK

Jerzy łączy teraz swe na­dzieje z wnukiem twierdząc, że Łukasz ma rączki, które zapowiadają talenty cukiernika. Ale, jak wiadomo, nie samym chlebem człowiek żyje (i nie samymi ciastkami, które zresztą — żeby było śmieszniej — Jerzy uwielbia i z lubością pochła­nia).

SPISANE DZIEJE

To Antoni Wiesław spisał dzieje warszawskich cu­kierników , to on interesował się czynnie sportem i wieloma dziedzinami życia publicznego. Jeszcze raz o Stanisławie, owym lekarzu, który nie chciał być cukiernikiem: krnąbrny Blikle nie tylko poświęcił się medycynie, ale i… cyklistom. Był

CONIEDZIELNE WYCIECZKI

Jechali w kilkudziesięciu, gęsiego, w swoich jasnoszarych weł­nianych garniturach, w spodniach pod kolana, w sławnych cyklistówkach. Posuwali się godnie wzdłuż chodników, siedzieli wyprostowani jak w fotelach. Prowadził prawie zawsze Stanisław Blikle, powiewa­jąc dumnie proporczykiem. Peleton zamykał cyklista z dużą trąbką,

W CZASIE POWSTANIA

Przedstawiciel RGO, inż. Czesław Klarner, w powojennym liście do Jerzego Bliklego stwierdził m.in.: „Wielmożny Pan uważany był za niezawodnego przyjaciela Instytucji, ofiary stale bez opóźnienia wpłacał… a niezależnie od powyższego świadczył dorywczo na dobro akcji specjalnych, jak zbiórka („Z”) na

ZAPADNIĘTE POLICZKI

Długie wałki ciasta kroi się ręcznie, wszelkie próby zasto­sowania jakiejś maszyny do lekkiego ciasta nie po­wiodły się. Pocięte i ulepione w dłoniach kulko-placki układa się na długich blachach i pozwala im rosnąć w temperaturze 26—30°. Wyrośnięte, puszyste ciast­ka wrzuca się do